Powrót

Kulinarny przemyt

Gdy byłam mała, byłam dość wybredna smakowo. Właściwie byłam jednym z tych dzieci, które lepiej ubierać niż karmić, bo lista produktów, które mi nie smakowały, była bardzo długa. Koronne miejsce na niej zajmowały ziemniaki, które ku mojej wielkiej rozpaczy, pojawiały się w domu dosyć często. Każdy niejadek pamięta tekst: "nie odejdziesz od stołu, dopóki nie zjesz", który pobudza dziecięcą kreatywność. Dzięki niemu udało mi się odkryć, że smaki można schować. Jeśli rozdrobnione ziemniaki zmiesza się z surówką z marchwi, przestają smakować ziemniakami, da się je przełknąć i można odejść od stołu i wrócić na podwórko. Oczywiście,...

Czytaj dalej