Powrót

Moje odkrycie – czosnek niedźwiedzi

Moje pierwsze, ale na pewno nie ostatnie spotkanie z czosnkiem niedźwiedzim zdarzyło się dwa tygodnie temu. Zadzwoniła do mnie przyjaciółka z propozycją podzielenia się zbiorami tej rośliny, które otrzymała od znajomych rolników z Karkonoszy. Skończyły jej się pomysły, jak "przerobić" to ziółko, które powoli traci świeżość. Tak oto zapoznałam się z tą niepozorną, aromatyczną rośliną. Czosnek niedźwiedzi rzeczywiście aromat ma bardzo podobny do dobrze nam znanego czosnku. Za ten zapach i właściwości odpowiada bowiem ta sama substancja - allicyna o silnym działaniu bakteriobójczym, przeciwgrzybicznym i przeciwzapalnym. Zawarte w nim związki siarki odżywiają i oczyszczają organizm. W kulinariach...

Czytaj dalej

Żywokost – naturalny sposób na kontuzje i urazy

Mieszkam w dużym mieście, do centrum mam 15 minut, a z okien widok na znajdujące się na obrzeżach centrum handlowe i efekty dźwiękowe w postaci cichego szumu obwodnicy. I szczęśliwie, między tymi dobrodziejstwami cywilizacji, pięć minut od mojego mieszkania znajdują się połacie krzaków, chwastów i dziko rosnących przypadkowych drzewek. Uwielbiam zapuszczać się w tę umowną dzicz na spacery i doładowanie akumulatorów w pięknych okolicznościach przyrody. I w czasie jednej z takich wycieczek, na lekko podmokłym terenie, odkryłam całe pole żywokostu. Żywokost lekarski jest powszechnie występującą na terenie naszego kraju rośliną. Rozpoznać go można po podłużnych i...

Czytaj dalej

Bluszczyk kurdybanek – tajemnica pewnego chwastu

Nie jestem specjalistą w temacie zielarstwa, ale w czasie wiosennych spacerów potrafię rozpoznać najbardziej popularne "chwasty" i znam ich podstawowe działanie lecznicze. Pewnie dlatego na botaniczną konsultację zgłosiła się moja mama. To dzięki niej poszerzyłam swoją wiedzę o znajomość kolejnej, zdrowej i smacznej rośliny. Mama podesłała mi zdjęcia "cholerstwa", które rozpanoszyło się na jej trawniku nieproszone, odkąd w okolicy podniósł się poziom wód gruntowych i jej przydomowe włości nabrały charakteru lekkich mokradeł i trzęsawisk. Wyglądało to dość spektakularnie, bowiem fioletowoniebieskie kwiaty i lekko szkarłatne liście tworzyły rozległe zwarte dywany. Zagadkowym intruzem okazał się bluszczyk kurdybanek, zwany...

Czytaj dalej

Gra w kolory

Podobno jemy oczami. Nawet przeciętny w smaku posiłek podany w formie wyszukanej wizualnie kompozycji zjemy z większą ochotą, niż najbardziej odżywczą i smakowitą potrawę o wyglądzie nijakiej brei. Natura również dba o to, abyśmy z ochotą sięgali po różnorodne smaki i kusi nas warzywami i owocami nie tylko o soczystych smakach i aromatach, ale przyciągających oko barwach. Za barwy te odpowiedzialne są substancje, które również mają dobroczynny wpływ na nasz organizm. Jeśli więc chcemy zapewnić sobie wszystkie niezbędne nam składniki odżywcze, powinniśmy zadbać, by na naszym talerzu pojawiły się wszystkie kolory, jakie ma do zaoferowania...

Czytaj dalej

Człowieku, nie irytuj się!

Myśleć pozytywnie, wziąć głęboki oddech i policzyć do dziesięciu - to typowe porady na uspokojenie się, gdy dopada nas nagły stres. A co zrobić, gdy przewlekłe zmartwienia czynią nas rozedrganymi i rozdrażnionymi? Z pomocą przychodzi mała aromatyczna roślinka - melisa. Jej działanie uspokajające jest bardzo subtelne, może więc delikatnie wspomóc naszą psychikę i ciało w niwelowaniu niekorzystnych skutków przewlekłego stresu - i to bez skutków ubocznych. Herbatę z melisy bez problemu dostaniemy w większych sklepach spożywczych, aptekach i sklepach zielarskich. Ja jednak zachęcam do własnej hodowli tej rośliny, gdyż jest prosta w uprawie i podobnie jak...

Czytaj dalej

Witaminowe koncentraty

Sześć lat temu, gdy żywiłam się głównie chlebem z pasztetem i kluskami śląskimi z baru mlecznego, wybrałam się do ortopedy z narastającym bólem stawów. Ortopeda zalecił dalsze badania, konsultację reumatologiczną, przepisał środki przeciwbólowe i na odchodne rzucił wskazówki odnośnie diety - dużo kolagenu: galaretka z kurzych łapek i tłuste rosoły oraz minimum 800 gramów warzyw dziennie. Pomyślałam wtedy - 800 gramów? Przecież to strasznie dużo...

Czytaj dalej

Niepozorna dekoracja świątecznego stołu

Rzeżucha to coś więcej niż wyzwanie ortograficzne i niezbędna dekoracja wielkanocnego stołu. Ukrywa się pod tym pseudonimem, chociaż jej prawdziwa nazwa to pieprzyca siewna. Gości na wacie i ligninie na wielu parapetach wiosenną porą, jednak jej odżywcze właściwości sprawdzą się nie tylko od święta. Ostry, pikantny smak pieprzyca zawdzięcza glikozydowi izosiarkocyjanowemu. Zawarta w nim siarka pozytywnie wpływa na regulację układu pokarmowego, stymulując wydzielanie żółci, ułatwiając trawienie, a nawet pomaga przy owrzodzeniach i wspomaga usuwanie pasożytów. Od wieków stosowana była jako źródło niezbędnych witamin na przednówku, w tym witaminy C, której obecność w połączeniu z występującym w tej...

Czytaj dalej

Czego nie jeść? Orzeszki ziemne

"Może zawierać śladowe ilości orzeszków ziemnych" - taką uwagę znajdziemy czytając etykiety wielu produktów, które często z orzeszkami nie mają za wiele wspólnego. Wynika to z faktu, że są one silnym alergenem i w przypadku osób uczulonych nawet śladowe ilości mogą wywołać gwałtowne i  niebezpieczne reakcje. A co z pozostałymi konsumentami, czyli znakomitą większością społeczeństwa? Czy też powinna obchodzić orzeszki ziemne szerokim łukiem? Może jestem czepialska, może wolę dmuchać na zimne...

Czytaj dalej

Czego nie jeść? – glutaminian monosodowy

Jak to się dzieje, że pieczołowicie przygotowany z najzdrowszych i najświeższych składników burger z hipsterskiej restauracji i tak nie pachnie równie kusząco jak najtańszy cheeseburger z najsłynniejszego fastfooda? Dlaczego, gdy ktoś obok spożywa zupkę chińską, mimowolnie cieknie ci ślinka, mimo że od wielu lat wiesz, że to najgorsze przetworzone paskudztwo na świecie? Sprawcą takiego stanu jest glutaminian sodu – znany także pod kryptonimami E621 lub MSG, czyli substancja wzmacniająca smak i zapach. Syntetyczny glutaminian został wyizolowany z naturalnie występującego w niektórych produktach kwasu glutaminowego. Kwas ten możemy spotkać w mięsie, wodorostach, serach długo dojrzewających, niektórych warzywach...

Czytaj dalej

Czego nie jeść – tłuszcze trans

Gdzieś w połowie lat 90. dotarł do naszego kraju trend żywieniowy, a właściwie marketingowy, mówiący o złych tłuszczach, które są przyczyną wszelkich chorób cywilizacyjnych. Tłuste mięsa, jajka, smalec, śmietana i masło stały się passe. Zastąpiły je natomiast drób, jogurty light, produkty odtłuszczone i margaryny roślinne. I o ile ograniczenie czerwonego mięsa ma niekwestionowane właściwości prozdrowotne, to już zastąpienie naturalnych tłuszczów przetworzonymi w procesach przemysłowych niekoniecznie jest dobrym rozwiązaniem. Roślinne tłuszcze trans, zwane też uwodornionymi lub utwardzanymi, powstają w procesie przetwarzania naturalnych tłuszczów roślinnych w wysokiej temperaturze i z dodatkiem wodoru. Zmienia to ich właściwości fizyczne -...

Czytaj dalej