Powrót

Drugie życie rzeczy

Myślicie, że jestem blogerką resibo i już dawno wypróbowałam nasze kosmetyki? Skucha! Najpierw chciałam blogować, ale kiedy już olejki, mgiełki, kremy itd. zjechały z linii produkcyjnej, to trafiły wreszcie także i do mnie. Mam je od tygodnia – cały zestaw – i właśnie testuję. Przyznam, że z wielką przyjemnością. Zaczęło się od opakowań. Pamiętacie, jak byliście dziećmi i Mikołaj przynosił Wam (znaczy „zostawiał” gdzieś – pod choinką, poduszką) prezenty i ten moment… odpakowywania. Mimo że przez ponad czterdzieści lat mojego życia spowszedniało mi to i radochę mam przede wszystkim patrząc, jak prezenty odpakowują ci, których to...

Czytaj dalej

EEEE…ko

Czasem jest tak, że zwykłe spaghetti bolognese potrafi odmienić Twój stosunek do świata. Otóż parę lat temu, zauroczona różnego rodzaju fixami jednej z wiodących na rynku marek sproszkowanych przyspieszaczy gotowania, ułatwiałam sobie życie, zwłaszcza gdy chciałam szybko ugotować uwielbiane przez moje dziecko bolognese. Minął czas jakiś i moje dziecko zaczęło namiętnie oglądać „Wiem, co jem” na TVN Style. I tak zaczęła się w naszym domu ekożywieniowa rewolucja. Najpierw na zakupach moja kilkuletnia wówczas córka każdą rzecz, jaką wrzucałam do kosza natychmiast wyciągała i na głos czytała skład, szczególnie podkreślając wszystkie substancje, których nazwy zaczynały się od E...

Czytaj dalej

Bułka z masłem?

Śniadanie to podstawa – powie Ci to każdy dietetyk. Pokaże żywieniową piramidę i zaleci, żebyś się do niej stosował. A potem drugie śniadanie… Kto z Was je zjada? No, właśnie. I nie zamierzam wcale pisać dziś o zdrowym żywieniu. Kiedy byłam dzieckiem, dostawałam do szkoły drugie śniadanie. Był taki czas, że jedzenie było ostatnią rzeczą, na jaką miałam ochotę, więc moje kanapki lądowały w przeróżnych miejscach. Sukcesem było obdarowanie nimi głodnych kolegów. Zwykle jednak były to same porażki. Do kosza nie wrzucałam, w obawie przed (jakże słusznym przecież) gniewem rodziców. No to… albo za takie jedne drzwi...

Czytaj dalej

Droga ku zmianom – Stop ekomaniakom!

Że ja, ekspertka od ekologii, piszę coś takiego? No, właśnie, sama się sobie dziwię. I nawet nie chcę, ale… muszę. Bo moim celem jest wprowadzenie ekologii pod strzechy – żeby dla przeciętnego Kowalskiego selektywna zbiórka odpadów była czymś normalnym, a dla przeciętnej Kowalskiej, czyli Kowalskiego lepszej połowy, dotarło, że bycie „eko” to nie latanie boso po trawie w lnianej sukience, picie mleka od własnej krowy i jedzenie jajek od własnej kury. Bycie „eko” to coś, co powinno być podstawą naszej codziennej egzystencji. Tak jak nauczyliśmy się wieki temu uprawiać rolę i hodować zwierzęta, a więc ucywilizowaliśmy się i...

Czytaj dalej