Powrót

Kosmetyki naturalne. 7 mitów

Kosmetyki naturalne cieszą się coraz większą popularnością. Dla mnie osobiście to bardzo dobra wiadomość, bo zależy mi na tym, żeby jak najwięcej osób zaczęło stosować zdrową, naturalną pielęgnację. Wiem też jednak, że na początku tej przygody pojawia się wiele pytań, a w dodatku, odkąd trend na naturalność stał się bardzo popularny, narosło wokół niego wiele mitów i dziś postanowiłam je rozwiać. Będzie dłuuugo, ale obiecuję, że merytorycznie 🙂

Mit 1: „Kosmetyki naturalne są lepsze, ponieważ nie powodują uczuleń”

Kosmetyki naturalne oczywiście, jak dla mnie, są lepsze, ale nie dlatego. Wszystko zależy od tego, NA CO jesteśmy uczuleni, która z substancji powoduje alergie, ponieważ mogą to być zarówno substancje naturalne, jak i syntetyczne. Może to być równie dobrze substancja, która ma działanie łagodzące, ale jeśli jesteśmy na nią uczuleni, to wcale w taki sposób nie będzie działała na naszą skórę. Podstawą jest ustalenie, czy mamy skórę alergiczną, czy wrażliwą.

Wrażliwa skóra

będzie reagowała zaczerwienieniem/podrażnieniem na zmieniająca się temperaturę, na wodę czy właśnie na kosmetyki. W takim przypadku ważne jest to, żeby dać produktowi szansę, ponieważ z czasem te objawy ustąpią, a skóra będzie już później dobrze reagowała na dany kosmetyk.

Osoby z alergią

zareagują na dany składnik reakcją obronną ze strony organizmu. Będzie ona najprawdopodobniej dość nagła i może być to zaczerwienienie, podrażnienie, wysypka, opuchnięcie. Objawy mogą wyglądać bardzo różnie i jest to kwestia indywidualna. W przypadku alergii na jakiś składnik bardzo ważne jest dowiedzenie się, CO nas uczula, bo bez tej wiedzy będziemy testowali różne produkty i przy każdym kontakcie z tym składnikiem będzie dokładnie ta sama sytuacja.

Jednak dobrze skomponowane kosmetyki naturalne mają tę przewagę nad innymi, że zawierają takie ekstrakty, które wzmacniają naturalną ochronę skóry, dlatego nawet wrażliwa skóra wrażliwa dużo lepiej reaguje na zawarte w nich substancje aktywne niż w przypadku innych kosmetyków.

Jeśli problem nadwrażliwości dotyczy właśnie Was, to w pierwszej kolejności proponuję przyjrzeć się sposobowi oczyszczania skóry i tonizacji – czy czasami te produkty nie naruszają naturalnej warstwy hydrolipidowej? Sprawdźcie też, czy Wasze kosmetyki nie zawierają agresywnych substancji myjących, alkoholu albo czy nie są dodatkowo perfumowane, bo może to dodatkowo uwrażliwić skórę.

Jeśli miałabym polecić Wami coś z naszej oferty, to

w pierwszej kolejności byłby to na pewno olejek do demakijażu. Dba o takie oczyszczanie skóry, które jest skuteczne, ale delikatne dla warstwy ochronnej. W naszej ofercie znajdziecie także krem ratunkowy SOS, który jest skierowany również do osób z taką cerą. Polecam Wam również artykuł na blogu, do którego link zamieszczam TUTAJ. Poszerza on temat nadwrażliwości i alergii.

Mit 2: „Kosmetyki naturalne mogą być mniej skuteczne niż te konwencjonalne”

Myślę, że ten mit płynie z tego, że często kosmetyki naturalne są kojarzone z eliksirami z babcinej kuchni, podczas gdy te konwencjonalne kojarzą się bardziej z zaawansowanymi technologiami. Właścicielka jednej z zaprzyjaźnionych z nami marek kosmetycznych powiedziała mi kiedyś jedną fajną rzecz: „Zobacz, jak mnóstwo jest marek kosmetycznych, które chwalą się tym, że w ich składach jest olej migdałowy, aloes i inne składniki naturalne, które często znajdują się tam w śladowych ilościach, po to tylko, żeby napisać o nich na opakowaniu”. Natomiast nasze produkty składają się tylko z takich składników, które działają i są naturalne. Ale zaawansowane technologie nie omijają kosmetyków naturalnych. Świetnym tego przykładem jest składnik, który znajduje się w specjalistycznym balsamie wyszczuplającym:

LIPOUT

To ekstrakt z jednokomórkowej algi Tisochrysis lutea pozyskiwany w warunkach laboratoryjnych. Alga jest hodowana w BIOfotoreaktorach, po to, żeby nie naruszać dna oceanu i żeby za każdym razem składnik ten miał identyczne działanie i dawał powtarzalne efekty.

kosmetyki naturalne resibo balsam wyszczuplający

Drugim takim wyraźnym przykładem jest serum naturalnie wygładzające. Zawarty w nim ekstrakt z lawendy motylej relaksuje mięśnie twarzy, wygładzając tym samym zmarszczki, co przypomina działanie zbliżone do botoksu. Natomiast drugi składnik…

LAKESIS

To składnik pozyskiwany z żywicy endemicznego drzewa pistacjowego (tzw. łez), który pobudza produkcję białek młodości w skórze, co pozytywnie wpływa na jej zagęszczenie.

Tak naprawdę w każdym produkcie zamieszczamy składniki zaawansowane technologicznie, właśnie po to, żeby nasze produkty były jak najbardziej skuteczne. Bardzo utkwiła mi w głowie korespondencja sprzed około dwóch lat z pewną dziewczyną. Kupiła set naszych produktów i była bardzo zaskoczona rezultatami, bo wcześniej używała jedynie kremów, które były bardzo drogie. Według niej najdroższe produkty miały działać najlepiej i zapewniać najlepszą jakość. Natomiast kiedy wypróbowała Resibo, była bardzo zaskoczona rezultatami i wiem, że do tej pory jest stałą klientką i cały czas ma na półce nasze kosmetyki.

Mit 3. „Kosmetyki naturalne są bezpieczniejsze, ponieważ nie zawierają konserwantów”

Otóż kosmetyki naturalne również powinny być zakonserwowane. Dlaczego? Każdy produkt kosmetyczny, żeby był bezpieczny do stosowania i żeby nie rozwijały się w nim żadne mikroorganizmy typu bakterie, pleśń czy grzyby, musi być zakonserwowany. Zwłaszcza kosmetyk, który jest na bazie wody, hydrolatu czy jakiejś wody kwiatowej, ponieważ w środowisku wodnym najszybciej rozwijają się mikroorganizmy. W związku z tym im więcej tej wody jest w środku, tym więcej trzeba użyć konserwantu. Kosmetyki na bazie wody to różnego rodzaju kremy, emulsje, mleczka, odżywki, szampony, żele do mycia itp.

Konserwanty a kosmetyki naturalne

Ważne jest, żeby dobrać odpowiedni rodzaj konserwantu, który będzie delikatny. My używamy takich, które są zaaprobowane przez organizację ECOCERT do stosowania w kosmetykach naturalnych. Są to też konserwanty, które są używane w produktach spożywczych, a więc bardzo bezpieczne. Jednocześnie stosujemy je minimalnych ilościach niezbędnych do tego, żeby kosmetyk pozostał świeży przez cały czas użytkowania, dlatego znajdziecie je na samym końcu w składzie. Ilość użytego konserwantu determinowana jest też rodzajem opakowania kosmetyku. Jeśli opakowanie ogranicza dostęp do środka powietrza czy jakichkolwiek mikroorganizmów, np. z naszych rąk, to wtedy możemy zakonserwować produkt mniejszą ilością konserwantu. Najgorzej w tym wypadku sprawdzają się słoiki. Zupełnie innym przypadkiem są formuły olejowe, ponieważ w tego typu formułach skażenie mikrobiologiczne jest bardzo mało prawdopodobne, w związku z tym zazwyczaj do zakonserwowania takich produktów wystarczy tylko witamina E.

Mit 4. „Najlepiej jest używać kosmetyków, które są w 100% naturalne”

Tak jak wspomniałam wyżej, każdy kosmetyk, który zawiera w sobie wodę, hydrolat, wodę roślinną, musi być zakonserwowany, bo w takim środowisku najszybciej rozwijają się mikroorganizmy. Czyli jeśli mamy do czynienia z kosmetykami, które mają formę np. olejku czy masła do ciała i nie mają w swoim składzie wody ani podobnych substancji, to możemy mówić o kosmetykach naturalnych w 100%. Ale też nie każdym przypadku. Nawet oleje mogą się okazać zakonserwowane i warto takie rzeczy sprawdzać, natomiast jeśli producent żongluje na prawo i lewo sloganem „100% natury”, byłabym ostrożna.

Same konserwanty również mogą być naturalne

Tak jest np. z witaminą E, która zabezpiecza nasz olejek do demakijażu i serum. Mogą to być również różnego rodzaju olejki eteryczne, ale z tymi radziłabym uważać, bo mogą powodować podrażnienia. Natomiast one i tak nie są wystarczające do tego, żeby zakonserwować kosmetyki, które mają w swoim składzie wodę lub jej podobne.

Zdarza się bardzo często, że producenci naciągają trochę prawdę. Ich produkty mają naturalne składy, które są naprawdę bardzo dobre. Ale producenci mówią o swoich kosmetykach, że są w 100% naturalne, mimo że tak nie jest. Wystarczy zerknąć w skład, żeby się przekonać, że to po prostu nie jest prawda.

Dlatego ja postanowiłam

że na każdym opakowaniu będziecie mieli dokładną informację, jak wiele substancji naturalnych znajdziecie w danym produkcie. Spójrzcie na zdjęcie miejskiego kremu ochronnego. Zawiera on 98,3% substancji naturalnych. Każdy produkt na odwrocie etykiety ma napisaną zawartość składników naturalnych. Autentyczność przede wszystkim.

Mit 5. „Kosmetyki naturalne trzeba przechowywać w lodówce”

Absolutnie nie ma takiej konieczności, chyba że producent na opakowaniu będzie wyraźnie zalecał przechowywanie kosmetyków w lodówce. Zazwyczaj są to produkty, które mają mało konserwantów, krótką datę ważności i dla świeżości trzeba je tam trzymać.

Ale czasem po prostu warto trzymać kosmetyk w lodówce. Na przykład jeśli Waszą zmorą są opuchlizny, worki pod oczami, nabrzmiała twarz od samego rana, to polecam Ci przechowywać swoje kremy, esencje, a zwłaszcza krem pod oczy w lodówce.

Mit 6. Po zmianie sposobu oczyszczania twarzy na oleje do demakijażu skóra „oczyszcza się”

Sam proces oczyszczania się skóry nie jest mitem, natomiast jego wyjaśnienie, które pojawia się w Internecie – już tak. Znajdziecie w nim mnóstwo informacji, które tłumaczą wysyp niedoskonałości po zastosowaniu olejów do demakijażu jako pozbywanie się przez skórę substancji toksycznych, które wcześniej otrzymywała z różnych kosmetyków syntetycznych. Dalej – że olejek jako bardzo głęboka forma oczyszczania skóry pomaga pozbyć się tych toksyn, a skóra wyrzuca je z siebie i pokazują się niedoskonałości. To nieprawda!

A jak jest naprawdę?

Z tego, co my obserwujemy i wyciągamy wnioski z rozmów z naszymi klientkami, to rzeczywiście taki wysyp może się pojawiać po zmianie sposobu oczyszczania, na szczęście u niewielkiej liczby osób. Nie mam dokładnych statystyk, natomiast z moich obserwacji wynika, że może 1-2% osób zmaga się z wysypem po zmianie sposobu oczyszczania. Teraz najważniejsze – z czego on tak naprawdę wynika?

Wynika on ze zmienionej pracy naszych gruczołów łojowych. Oczyszczanie olejkiem, mimo że delikatne, jest naprawdę bardzo efektywne. Niemniej jednak nasze gruczoły łojowe muszą się do tego sposobu oczyszczania przyzwyczaić. I właśnie w tym okresie przejściowym, kiedy zmieniamy sposób oczyszczania z dotychczasowego na nowy, olejowy, mogą pracować intensywniej. Ale bez obaw – za jakiś czas wrócą do normalnego trybu i będą działać zupełnie normalnie.

I czym to się objawia?

Po około 1-2 tygodniach od wprowadzenia zmiany zaczynają się pojawiać niedoskonałości, które znikną po około 2 tygodniach do maksymalnie miesiąca i już nigdy więcej nie powrócą na twarz. Taka sytuacja może wystąpić nie tylko po zmianie sposobu oczyszczania. Możemy ją zaobserwować również wtedy, kiedy np. używamy na co dzień tylko kremów/emulsji do twarzy i wprowadzamy np. serum olejowe. To również może wpłynąć na pracę gruczołów łojowych.

Ważna informacja

Jak odróżnić to, czy jest to po prostu zmiana pracy gruczołów łojowych, czy jest to reakcja alergiczna lub uwrażliwienie na jakiś składnik? Otóż reakcja alergiczna powinna pojawić się dość szybko, nawet po pierwszym użyciu preparatu i nawet natychmiast. Będzie się pojawiać za każdym razem, kiedy będziesz danego składnika uczulającego używać.

Natomiast jeśli na Waszej skórze pojawi się zaczerwienienie lub podrażnienie, które przy kolejnych użyciach będzie się stopniowo zmniejszało, to znaczy, że dany preparat trochę uwrażliwia skórę i może być to kwestia dużej ilości substancji aktywnych. Jeśli wcześniej używałyście kosmetyków typowo drogeryjnych, które nie mają tak bogatego składu, i zmieniłyście na takie, które mają mnóstwo substancji aktywnych, to skóra może zareagować w ten sposób i po prostu trzeba jej dać czas, żeby się przyzwyczaiła.

Mit 6. Im krótszy skład w kosmetyku, tym lepiej

Ten mit królował kilka lat temu w Internecie. Wydaje mi się, że ludzie zaczęli mieć dość dużych ilości polepszaczy występujących w kosmetykach, które nie dawały tak naprawdę nic wartościowego dla skóry, a jedyne złudne wrażenie polegające na przykład na tym, że skóra wydaje się bardziej wygładzona, zmarszczki są trochę wypełnione, mamy lepszą konsystencję, czujemy większy efekt odświeżenia/orzeźwienia na skórze. Niestety, poza właśnie takimi efektami natychmiastowym i takimi, które mają znaczenie przy pierwszym kontakcie z produktem, one nie wnoszą zazwyczaj jakichś wartości pielęgnacyjnych. Wręcz przeciwnie – trochę szkodzą skórze.

Myślę, że właśnie dlatego między innymi pojawił się zwrot ku produktom, które mają krótkie składy albo wręcz ku produktom jednoskładnikowym, jak np. olej kokosowy, arganowy, z pestek malin czy różne hydrolaty. Teraz pojawia się pytanie, czy ten krótszy skład rzeczywiście jest lepszy, czy niekoniecznie.

Pokarm dla skóry

Ja traktuję kosmetyki jak pokarm dla skóry i w moim odczuciu powinny one być jak zróżnicowana dieta, która dostarcza wszystkich substancji odżywczych naszemu ciału. Jeśli na przykład na każdy posiłek dnia będziemy jeść tylko pomidory, to mimo tego, że są bardzo zdrowe, nie dostarczymy naszemu ciału wszystkich substancji odżywczych, których ono potrzebuje. Takie samo podejście mam do skóry. Moim zdaniem lepsza jest wieloskładnikowa dieta dla skóry, bo dzięki temu stymuluje ją do regeneracji, do odbudowy na wiele różnych sposobów. Tak samo, żeby ją nawilżać różnymi drogami. I dlatego moim zdaniem ta pielęgnacja wieloskładnikowa jest o wiele bardziej efektywna i zdrowa.

Ale ważne jest też, żeby ten skład był po prostu bardzo przemyślany. Żeby każdy składnik, który się w nim znajduje, spełniał swoją funkcję, która jest bardzo ważna z punktu widzenia pielęgnacyjnego, ale też bezpieczeństwa kosmetyku.

Podsumowując myślę, że nie ma co oceniać kosmetyku po długości jego składu. Trzeba po prostu bardziej się w ten skład zagłębić lub po prostu mieć zaufanie i przekonanie do marki, jej wartości i skuteczności produktów danego producenta. Co do kosmetyków jednoskładnikowych myślę, że w tym przypadku skorzystają na nich zwłaszcza osoby, które są bardzo podatne na uczulenia, które reagują alergicznie na wszystko, co się da. Jeśli bowiem okaże się, że Twoja skóra reaguje na coś alergicznie, to łatwo jest wykryć tę substancje, która szkodzi. W przypadku wieloskładnikowych produktów jest to o wiele trudniejsze.

Mit 7. Kosmetyki naturalne z manufaktury są lepsze

Dlaczego w ogóle poruszam ten temat? Bo z jednej strony jest wiele manufaktur ręcznych, które są bardzo rzetelne, mają produkty wysokiej jakości i podchodzą bardzo poważnie do bezpieczeństwa produktów, ale z drugiej – oprócz nich pojawiają się i takie, które niestety nie dbają o to bezpieczeństwo, a nawet nie powinny w świetle przepisów nazywać swoich produktów kosmetykami. Chcę o tym napisać, dlatego że coraz więcej jest na rynku firm, które oferują kosmetyki naturalne, a nie wszyscy klienci mają świadomość, z czym wiąże się wprowadzenie takiego kosmetyku do obrotu i że taki produkt powinien być przede wszystkim gruntownie przebadany.

Przebadany dermatologicznie

Jeśli znajdziecie na opakowaniu kosmetycznym informację, że produkt został przebadany dermatologicznie, to musicie wiedzieć, że to nie jest jakiś wielki wysiłek producenta. Każdy produkt kosmetyczny wprowadzany do obrotu MUSI być przebadany dermatologicznie. Taki produkt musi też przejść wiele innych badań. Często się pytacie, dlaczego już stworzyliśmy formułę kosmetyku, a on wejdzie do sprzedaży np. za pół roku. Dlatego że takie badania trwają np. 3 miesiące i nie da się tego przyspieszyć.

Mimo tych wszystkich restrykcji, często trafiam na firmy, które wprowadzają do obrotu produkty, które ani nie są zarejestrowane nigdzie, ani nie są przebadane. Raz trafiłam nawet na kosmetyki, które są przedstawione jako PRODUKT KOLEKCJONERSKI! Dla mnie to jest jakaś kompletna abstrakcja.

Ale nie piszę tego, żeby Was straszyć, bo jest niewiele takich firm. Chciałabym natomiast, żebyście zwracały uwagę na to, od kogo kupujecie, jeśli sięgacie po kosmetyki naturalne. Jeśli macie na oku jakiś konkretny kosmetyk, to najlepiej zapytać, czy został przebadany lub jakie badania przeszedł. Osoba, która będzie wiedziała, o co chodzi i przeszła tę ścieżkę, na pewno będzie wiedziała, jakiej (nawet częściowej) odpowiedzi udzielić. To jest bardzo żmudny etap i bardzo kosztowny, więc na pewno to pamięta.

Jakim badaniom są poddawane kosmetyki?

Przed wprowadzeniem kosmetyku do sprzedaży musimy wykonać między innymi takie badania*:

  • testy aplikacyjne
  • testy dermatologiczne
  • testy stabilności
  • testy temperatury
  • testy kompatybilności z opakowaniem
  • testy mikrobiologiczne (powtarzane przy każdej partii kosmetyku)

*produkty z SPF muszą przejść dodatkowe badania

Oczywiście, takiej odpowiedzi oczekiwałabym od producenta prędzej na zapytanie mailowe, bo na targach firmy mają po prostu różnych przedstawicieli. Czasami są to osoby zaprzyjaźnione z marką i jedynie pomagają, więc może być różnie z odpowiedziami.

Nie piszę tego, żeby w jakikolwiek sposób zaszkodzić swojej konkurencji czy cokolwiek w tym stylu. Ja wręcz przeciwnie – cieszę się, że pojawia się coraz więcej marek naturalnych, bo moim zdaniem każda marka znajdzie swojego klienta. Najważniejsze, że im więcej osób przejdzie na kosmetyki naturalne i zacznie się nimi interesować, tym więcej mamy świadomych konsumentów i dzięki temu jest duża szansa, że te zdrowe nawyki z kosmetyków przeniosą także na inne aspekty życia, np. na odżywianie, co jest już w ogóle EKSTRA!

Ewelina Kwit-Betlej

Ewelina

Ewelina

Ewelina Kwit-Betlej, twórca marki Resibo Resibo to moja odpowiedź na… moje własne potrzeby. Postanowiłam stworzyć własną markę kosmetyczną. Naturalną, od początku do końca ekologiczną, spełniającą oczekiwania nie tylko moje, ale też – jestem o tym przekonana – najbardziej wymagających klientek. I oto jest – moja własna kreacja… Bo życie JEST przygodą.