Powrót

Żywokost – naturalny sposób na kontuzje i urazy

Mieszkam w dużym mieście, do centrum mam 15 minut, a z okien widok na znajdujące się na obrzeżach centrum handlowe i efekty dźwiękowe w postaci cichego szumu obwodnicy. I szczęśliwie, między tymi dobrodziejstwami cywilizacji, pięć minut od mojego mieszkania znajdują się połacie krzaków, chwastów i dziko rosnących przypadkowych drzewek. Uwielbiam zapuszczać się w tę umowną dzicz na spacery i doładowanie akumulatorów w pięknych okolicznościach przyrody. I w czasie jednej z takich wycieczek, na lekko podmokłym terenie, odkryłam całe pole żywokostu.

Żywokost lekarski jest powszechnie występującą na terenie naszego kraju rośliną. Rozpoznać go można po podłużnych i wąskich włochatych liściach i fioletowych kwiatach. W zielarstwie znany jest ze swoich właściwości regeneracyjnych przy urazach kości (zwany jest również żywognatem) i stawów. Leczniczo wykorzystywany jest korzeń, który zawiera szkodliwe alkaloidy, dlatego, co ważne,

w kuracji żywokostu używa się tylko zewnętrznie.

Papka z wygotowanego i tartego korzenia ma właściwości regenerujące tkankę, więc doskonale sprawdza się przy wszelkich zwichnięciach i skręceniach. Preparaty z dodatkiem żywokostu z powodzeniem stosowane są przez wyczynowych sportowców. Okłady rekomendowane są także osobom o problemach reumatycznych.

Nie musicie jednak wybierać się na długie spacery, aby zebrać lecznicze części rośliny, bowiem w sklepach zielarskich oraz niektórych aptekach surowiec ten jest powszechnie dostępny.

Oprócz okładów z wspomnianej papki, leczniczo można używać nalewek, maceratów i kąpieli w odwarach ze świeżych liści.

Dobrusia

Dobrusia

Dobrosława Bela, ekspert ds. zdrowego odżywiania Przeszłam długą drogę, aby powrócić do zdrowotnej równowagi. Współczesna medycyna alopatyczna bardziej mi w tym przeszkadzała niż wspierała. Dlatego zwróciłam się w stronę medycyny naturalnej i leczenia dietą. A było ich wiele – dieta dr Budwig, pięciu przemian, wegetarianizm, witarianizm, głodówka lecznicza, dieta bezglutenowa… Dlatego wiem, jak trudno jest zrezygnować z ukochanych smakołyków, nawet kiedy sieją spustoszenie w naszym organizmie.